poniedziałek, 28 sierpnia 2017

Dzień 96: treściwe półtorej godziny


Na tym etapie wciąż jeszcze wypada mi robić średnie ollie, nie umieć kickflipa i raz trafiać z shovitem, a raz nie, ale na pewno nie wypada już nie umieć manuala. Traktowany od dłuższego po macoszemu trick pozwolił mi dzisiaj nieco się do siebie zbliżyć, kiedy to po upływie obficie zroszonej potem pół godziny zaczęłam desperacko kombinować i jakby coś tam (w swoich mięśniach głębokich) czuć. Ale tak naprawdę nadal wiem, że nic nie umiem, cogito ergo nie ogarniam, ora et wielka frustrora i takie tam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz