Przyznaję, temat half-caba leży odłogiem i napawa mnie niezmienną konsternacją, ale czasem krok do przodu wymaga uprzedniego kroku w bok. No to chodzę tam i siam: cyzeluję dropy (ma być huk!), cisnę ollie (czasem udaje się już zrobić właściwy drag, wtedy deska tak przyjemnie się przykleja do stóp), oswajam się z acid dropem tak, żeby docelowo było to po prostu normalne, a ponadto postanowiłam zainwestować więcej energii w nauki frontside kickturn (coś się ruszyło!). I tylko ten pierdolony fakie shove it znowu zaczął mnie wkurwiać, bo przestał się udawać. Da fak?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz