Rock to fakie, podobnie jak i shove it, to trick, z którym jesteśmy w love hate relationship - z naciskiem na jedno lub drugie w zależności od dnia. Dziś był zdecydowanie dzień miłości. Najpierw poprawiłam swoje shove it, a następnie zrozumiałam empirycznie rock to fakie: nie wjeżdżam w całości na coping, wysuwam deskę spod siebie, a potem ją wyciągam. Niby wszystko jasne, ale kiedy nie robię tego z pomocą obu (!) rąk Konrada, nie potrafię uwolnić deski zza copingu i spadam.
Tak czy owak czuję przełom, a jeśli do tego dołożyć pierwsze udane próby tail stall (ponownie: za ręce), to naprawdę jestem zadowolona z dzisiejszej lekcji.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz