Z okazji deskorolkowej studniówki (niby to niewiele, a z drugiej strony - nie pamiętam już, jak to było, kiedy na desce nie jeździłam w ogóle) postanowiłam wreszcie poluzować nieco trucki. Poza samym wzięciem się za jazdę, wymianą deski na taką z szerszym blatem oraz rozpoczęciem nauk z Konradem była to czwarta spośród najlepszych decyzji, jakie w ciągu ostatnich trzech miesięcy podjęłam byłam w temacie #skateordie.
Co się zmieniło :
- wygodniejsze skręcanie
- obniżony poziom wejścia na wylądowanie tricku
- łatwiejsze wykrętki (!)
- więcej przyjemności z jazdy
A na tablicy pochlebstw ląduje informacja, że po rzeczonej wymianie trucków odważyłam się po raz bardzo pierwszy w życiu na zrobienie dropa BEZ OCHRANIACZY. I pizganie wykrętek na quarterze. I próbowanie 50-50 na Barcelonie. I ani razu się nie przewróciłam. I już sobie stąd idę.
PS Filmik ilustrujący moje pierwsze kroki z dnia bodajże trzeciego:
PS Filmik ilustrujący moje pierwsze kroki z dnia bodajże trzeciego: