piątek, 4 sierpnia 2017

Dzień 74: half-cab (czy raczej - jego brak)

Konrad uznał, że to już czas, żeby rozpocząć nauki w kierunku half-caba (fakie frontside 180). Ja sama również do takiego wniosku doszłam zupełnie niezależnie, więc bomba. I zaczęło się...Wystarczy zarzucić ramiona, zrobić ollie, a potem, w razie potrzeby, jeszcze dokręcić. Niestety mnie to przerasta. Gdy tylko zaczynam się skręcać, przestaję być w stanie zrobić pop. Kiedy jestem w stanie zrobić pop, nie umiem się ustawić do skrętu. $@$@#Q%$@#!!!

Zasadniczo zarówno mózg, jak i ciało zupełnie mi głupieją - jak wtedy, kiedy zaczynałam jeździć po raz pierwszy na fakie. Tu jest o tyle gorzej, że trzeba skoordynować dwie dziejące się zupełnie niezależnie rzeczy. Dodatkowo dochodzi lęk przed upadkiem na biodro (nadal się goi) i jakieś takie rozedrganie ogólne, które jest wypadkową sobotniego zderzenia z betonem, niezmiennie napierdalających Afryką upałów oraz PMS.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz