Są takie dni, kiedy nie wychodzi nic, a są - na szczęście (!) - i te, gdy zapadka w głowie robi magiczne “pyk” i nagle udaje się coś nowego. Zrobiłam połowę frontside 180 w miejscu i wylądowałam. Kilka razy! Kluczem jest nieskupianie się na ramionach i myśl przewodnia: “pamiętaj, że chcesz wylądować przekręcona”. Problemem, prócz niepełnego przekrętu, jest póki co fakt, że tylna stopa ląduje za bardzo na tailu, przez co w większości przypadków od razu spadam, ale dziś to zupełnie nie szkodzi, żeby się jarać. Otóż dokonałam poważnej zmiany na swoim mózgu, a to dopiero początek!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz