sobota, 1 lipca 2017

Dzień 44: wybijanie tylnej nogi do ollie

Problem: wylądowałam pod Krakowem na weselu, jeździć zupełnie nie ma jak i gdzie. 

Rozwiązanie: urwałam się z wesela wcześniej i przez godzinę trenowałam wybijanie tylnej nogi do ollie w garażu ojca (póki co jeszcze się podpierając). Ogłaszam mały przełom! Teraz jeszcze tylko podskoczyć wyżej, ogarnąć drag i zrobić to wszystko bez podparcia. Easy?


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz