W ramach krótkiej przerwy od skateparkowych emocji wybrałam się na Pole Mokotowskie, żeby niezobowiązująco się poodpychać, a przy okazji poćwiczyć start z rozbiegu i hippie jumpy. Czekam na dzień, kiedy obie te czynności będą dla mnie czymś miłym, prostym i naturalnym, a tymczasem w bonusie udało mi się złapać parę razy dłuższy niż zwykle manual. Lubię!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz