Dzisiejszy dzień miał się zacząć od sukcesów w skateparku, a skończyć na odebraniu mojej nowej deseczki. Ostatecznie wyszło tak, że po raz pierwszy w życiu wydupiłam się (boleśnie!) podczas prób manuala (trochę trauma), pierwszy raz od dawna przewróciłam się podczas dropa (wtf?!), a kiedy testowałam na szybko deskę pod blokiem, próbując uskutecznić start z rozbiegu (dlaczego nadal wychodzi mi to pokracznie?!), skręciłam kostkę ($@#!$@!#$%). Wrzucam tutaj zdjęcie ślicznotki i nie złorzeczę dalej.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz