Dzisiejsza nowość od Konrada to 360 fakie kick turn. W rozbiciu na dwie części manewr wchodzi bez problemu, jednakowoż celem jest tu oczywiście jeden płynny ruch. Ku swojemu niedowierzaniu dwa razy udało mi się tak wykręcić deskę, żeby poczuć moc pełnego obrotu, choć niestety nie utrzymałam się już podczas samego zjazdu po. Trudność: podnieść deskorolkę na tyle nisko, żeby nie zahaczyć tailem, a na tyle wysoko, żeby w ogóle przeprowadzić cały obrót.
Na zakończenie uskuteczniłam również pierwsze próby hippie jump. Ewidentnie mam problemy z lądowaniem na jadącej desce, co zresztą potwierdza się również przy shove it, a nawet - biegnącym starcie. Spadam i w ogóle nie mam kontroli, sklejka błyskawicznie ucieka mi spod nóg albo po prostu w poczuciu nierównowagi spadam z niej ja. Lądowanie na prostym łokciu (ała!) tym bardziej nie poprawia sytuacji.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz