Zapomniałam ochraniacza na kolano, w skateparku jak zwykle ruch, ja taka niewyspana i bez motywacji, a biodro napierdala… Byłam o krok od przystanku w stronę domu: że niby dzisiaj chyba po prostu odpocznę, a shove it poczeka. Ale w końcu nie poczekałam ja! Zdecydowałam się zajrzeć na parę leniwych prób ollie, a skończyło się na ponad dwóch godzinach katowania. Zrobiłam 10 fakie shove it (zaczynając od frustrująco nieudających się prób przy barierce), raz udało mi się pięknie obrócić o 360* stopni na fakie na piramidzie, a na koniec sprawdziłam, czy nadal potrafię zrobić drop off (co prawda z wysokości krawężnika, ale zbieram się w sobie na więcej!). Zostało udowodnione, że tak. Za każdym razem!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz