środa, 28 czerwca 2017

Dzień 41: powolny progres


Krótko i bez pierdolenia: zjechałam z przeszkody (w sensie: off the carb)! Kosztowało mnie to wiele prób za rękę na oczach całego skateparku oraz nietrafionych momentów w stylu “za mało do przodu”, “za mało do tyłu”, “za dużo do tyłu”, “za dużo do przodu”, "nogi za blisko" i tak dalej, ale ostatecznie siadło (czy raczej - spadło!). 

Najfajniejsze jest to, że grindbox miał kilkadziesiąt centymetrów wysokości, więc można powiedzieć, że to już kilka krawężników ustawionych jeden na drugim. Jedyne, co mnie martwi, to fakt, iż zajęło mi to tak dużo czasu... I że wszystko, co wymaga jakiegokolwiek lądowania na desce (z biegnącym startem włącznie), przychodzi mi z taką męczącą trudnością. A ja niestety nie mam już tylu sprawnych fizycznie lat przed sobą, żeby pozwolić sobie na wolno postępujący progres!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz