wtorek, 13 czerwca 2017

Dzień 27: blokada


Dziś wyszło tak, że nie wychodziło nic: najwyraźniej niedzielne obicie biodra wywarło na mnie bardziej traumatyzujący efekt niż pierwotnie myślałam. Grzechy główne: brak rozgrzewki, rozkojarzenie, PMS, a do tego tłum w skateparku zadziałał jeszcze bardziej onieśmielająco niż zwykle. Przez całe zajęcia bałam się przekręcić, żeby znowu nie upaść prosto na opuchliznę, przez co oczywiście nie udało mi się zrobić wykrętki na żadnej z ramp. Początkowo jeszcze próbowałam z tym walczyć, ale potem poddałam się rezygnacji całkowicie i po zakończonej lekcji z Konradem nawet nie próbowałam ćwiczyć na własną rękę (a w tym przypadku - nogę). Nie lubię. Jutro tam wracam i nie ma, że boli!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz