Co zrobić, kiedy lądujesz pod Lublinem, jest już późny wieczór, a na zewnątrz pada deszcz? Stajesz pod małym zadaszeniem, przytrzymujesz się rury i przez pół godziny (bo lepsze to niż nic) pizgasz manual w miejscu (czy raczej - próby uzyskania manuala w miejscu), duh!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz