czwartek, 22 czerwca 2017

Dzień 35: czysty masochizm

Zjeżdżasz, wydupiasz biodrem o beton, wstajesz, otrzepujesz się, wchodzisz na wzniesienie, zjeżdżasz, wydupiasz biodrem o beton, wstajesz, otrzepujesz się, wchodzisz na wzniesienie, myślisz “o kurwa, boli, to się nie może powtórzyć”, zjeżdżasz, wydupiasz biodrem o beton, wstajesz, otrzepujesz się, wchodzisz na wzniesienie, myślisz “ja pierdolę, zaczyna mnie to niepokoić”, zjeżdżasz, wydupiasz…


Było tego bodajże 5 razy. A na koniec jeszcze poprawiasz na lewe biodro w trakcie prób wykonania wykrętki na rampie - aż zabolało nawet w kroczu. Czego się dzisiaj nauczyłam? Że jazda na deskorolce jest trudna, a ja nie znoszę się poddawać, nawet gdy ciało boli i się boi. No i że spuchnięte z obu stron biodra wyglądają chujowo, czas na szerokie spodnie.

PS Zaczęłam w końcu ćwiczyć tic-tac na switchu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz