Od kilku dni uprawiam ten sam rytuał, czyli przychodzę na skatepark, zaczynam od prób manuala, potem zaczyna się żmudne młócenie ollie, kiedy już jestem niemal zarżnięta, przestawiam się na szybką porcję shovitów, następnie wjeżdżają próby pop shove it (w miejscu oraz w ruchu), a na koniec - frontside 180. Nie dzieje się nic spektakularnego, ale progres jakby powoli się zakrada.
Z miłych rzeczy do odnotowania: wreszcie po raz pierwszy udał mi się shove it oraz fakie shove it w pierwszej próbie, a fakie frontside shove it - w drugiej! Jestem też chyba całkiem blisko sfinalizowania pop shove it w ruchu.
Z miłych rzeczy do odnotowania: wreszcie po raz pierwszy udał mi się shove it oraz fakie shove it w pierwszej próbie, a fakie frontside shove it - w drugiej! Jestem też chyba całkiem blisko sfinalizowania pop shove it w ruchu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz